Archiwum 12 marca 2006


mar 12 2006 Po-krzywa, szóste ukłucie
Komentarze: 1

Wkopałam się troszkę. Ale to nie ważne. Chyba nawet chciałam się wkopać. Z resztą, ja dam radę. Co to jest dla mnie przejbać się przez Kubusia Fatalistę.

'Ludzie! w jakiś sposób wszystkich was kocham. Niektórych bardziej, niektórych oprócz tego potrzebuję, a nie ktrórych oprócz tego lubię.'

'Jestem słonecznikiem, jestem konwalią, jestem pokrzywą, jestem Jusią, jestem Morning Star, jestem Modnight Sun, jestem This Celluloid Dream, jestem Sliver and Cold, jestem czterolistna koniczynką, jestem tym wszystkim, co kocham. Dziwny, długi i nieskładny ten opis'.

Kocham w jakis sposób wszystkich ludzi. Wszystko ładnie, tylko kim ja dla was jestem.

Powoli sie układa wszystko jak w pewnym lipcowym śnie o pancerniku, tylko nieco bardziej rozciągnięte. Ale zauważam pewne fragmenty, gdy rzeczywistość zazębia się z tamtym snem. Dziwne, bo to juz naprawde tylko sen. No, i chcę być jeszcze jakiś czas sama, proszę. Później, proszę bardzo, przywiązujcie mi sznurki. Ale dajcie mi jeszcze ostatnie chwile z tylko z sobą.

Gdzieś, na krawedzi kojarzenia, ułożyła sie pewna myśl, tak szalona, że głupio mi o tym pisać nawet w moim własnym pamiętniku. Gdy kiedyś sie odważę powiedzieć na głos te trzy słówka... o masakra, chyba już nic nie bedzie wymagało ode mnie takiej odwagi.

Muszę sie zając pewnym dość ambitnym planem. Chodzi o rozpierdolenie świata. Początek dam radę sama, dopiero później będzie mi ktos potrzebny. O, jak ładnie wymyśliłam

ju-sia : :